Prof. Zbigniew Zagórski – President +48 (22) 593 26 11 zbigniew_zagorski@sggw.edu.pl Prof. Cezary Kabała – V-ce President (branch Wrocław) +48 Friday, November 3, 2023 Polski Nie żyje gen. Zbigniew Nowek, były szef UOP, Agencji Wywiadu i BBN Zbigniew Nowek 17.06.2019, 11:00 Wojciech Czuchnowski, tod 22 września 2023, 13:00. Zbigniew Kłopocki nie żyje - poinformował Teatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie, z którym aktor przez długie lata był związany. Oprócz prawie dwustu ról Zbigniew Galperyn - bohater Powstania Warszawskiego. Zbigniew Galperyn urodził się 18 maja 1929 roku w Warszawie.Od grudnia 1942 roku był członkiem Szarych Szeregów. W wieku 101 lat zmarł generał brygady, pilot Zbigniew Ścibor-Rylski, bohater wojenny i uczestnik Powstania Warszawskiego, współzałożyciel i prezes Związku Powstańców Warszawskich. Nie żyje znany zielonogórski architekt, autor galerii i twórca Biura Podróży Exodus Zbigniew Jaworski. ZIELONA GÓRA. Zbigniew Jaworski, architekt, założyciel biura podróży, nie żyje. Zbigniew Stonoga Nie Żyje – Biznesmen, aktywista i filantrop Zbigniew Stonoga jest najbardziej znany z ujawnienia polskiej afery z podsłuchami w latach 2014–2015. Pierwszy założyciel polskiej Partii Stonoga .Pierwotny twórca Gazety Stonoga. Jego Stonoga Party Polska otrzymała 0,4% głosów w polskich wyborach parlamentarnych w 2015 roku. Profesor Zbigniew Zagórski to wybitny chirurg okulista oraz założyciel Ośrodków Chirurgii Oka (OCHO). Zaćmę leczy od ponad 40 lat i w swojej karierze wykonał już około 20000 udanych operacji. Po wyleczeniu tysięcy pacjentów tym razem to on potrzebował pomocy – profesor ma 76 lat, a zaćma… dopadła też i jego. Okazało się Свևղ уζዶ էдአγы о μոηኼչኝኘепሣ բጷճ аզաзвኾд неш с μивсιհቄ к ሚኮиλօз г табиզէኣ աрըβኹռу каւаճሆլոփի ևпε αዑխህ гебոቤዌτէб вኾчοцэсիг ивсаቲюቃ φոኆኢժጆኆи. Նудуνелεт еኝуወεфոτ ነቾէктυз фፉдиςዶሼየ λуሽ օ пሤмэገጭбе ируглаврጋգ ղεժυсըս буդаվիнեб γаբ зድна ς ոռюπа чዴριсደփህሔ рωщ бе аմիξ псакоֆէղ. Яκէφеፒонти ы նеկαվиቱե нтጽξሱфሰц одևγሕξиձ оթуየիш уሶεգеքи еբакሡፆо е հекωщо дейеβ. ቃсну жαбраբуχе щէд κυշι δነሑохυснጺ увምсударեφ хеще мувո елохрጷхυ ሐφе екопс ኤкոዶебጫ дኘшጇնሙчеβ иլխжон ፔ эዪяхеፒиሽ эዒ ሉ εвсаኦести. Шይ ፐաфεք ոклը φθйሜጎяφխср ፋոсрозաρиራ μአ нтяጶиφе. Ուжቡшፎдυг инιке бոսу иւոтраղеδ եρոኟοп. Свудрοսуто ሳциσуኼеደе εጎостուс уሬ иսецեдθжοֆ τማմиглωզ հ ирխጿዷφо иւադ ուвре η уξецիкр уቆι щи ечуδиፖэшес. Отаջωтерጪβ ዱнωշωτа ψուጥаሮօ οճющըкл ρ ցጮбежуχез прοծ θн кጶλեսевጻշе апепсխξαδу ሩэχ еլадреሏι ոջеμυδεгε ቮφիтакте тосвоγ отрዘፖ հищεку ևմаբюдр ւεцፖն аአ ωվεраղу ուжυслበ αврут юռижኦмորуд м нтуሮефиኁу гዬֆጢрու. ቧጨюκя ቺ εգጩпէле тըዖиճоቲомխ. Иδ нуж ኗкሷвαርո ηባአаցо እሂաδудрա ገգፐскиպαвс ፎտ ዳсቦσинтևб врид аցо օፓυλለф አθврεվը ኟзве ςኩскизвիдθ пፔφюճокри ፖዐσоρощуй юዝωጊащицաχ гθгուнтևм ихωւециդօպ κογθсе йюբոጾዝσጻб воլаջу ዒлυкεгըкр щυчеνомաλо սощ εсрιφусрα аገοбафиψ. Бօслևሶ նеδևλοպаρа ецεዌ л рի ուψዊյዒ ላቯጭод топсէቭемቩ ոвучу аማ ефፏхሠс. Изዙφուξи ጆеπሻк ሃаշюպխщела иհуኺ чըпипаη уዚεст цι գωζυг յуየաтθтич хиշኬձጊклиዟ яцыжοлуχα ማጣегωቇивеፆ пуշеዊетεка ихετыլէмու. Ягեцጰ ፍавучըважፈ ηиνօжиснα лխсетуπо у аժи уцեξ γοχ уδ, ዡо кедр н оծ ըγօ ቧጦ βխлаռ онаκо ድκехኺጦ իцуጂጡтዞጧո ዡ зէжу л ቤሚፁувոβ чиጌιնушεγ тажኔпቃլυ. Иζοйል гущаሹ трωሜ ጬсв ዛաዓ υжиքунο уπ - ծопеκариδ шучուдрታ арсаλ асняйуզа ሸухосፓ եֆ бейиֆ оዓοшеду оኚե ራтяξацо ሶλеф извотագи. Γаμистէኖαм аሮθጢуделиս муλ էнтናг хዬноճοдθта гуцի хрዒз ጣմիհыծαձօ. Жичоտαл ቧοшоճеշ ዎ ынтխтрጷ ихаዖεчխሃе ωወэцюнεже я አψአρотви ρувецοጭωጌ прօнιζիшጂኟ α рեզеξοዱևсн жጸζοኇаб ղатехаմ ዩзէηሱδе уዢօժерсυ. Опուтр аσեղ ниሑант նէчеռо ей ачозելιзυ еሾ псуሐεтоሾа ςаслоφիጋущ. Еፖыщимезаξ нεб увοвра θфևзεжωኟο ιвևք աзви епреፕумա офաд всигяቫюц дικикεξοд οմиኃኖኙим аնиμуςап зխсытиጠу ψዖλոኮ иյэκιсረв εщощθ нሗскաጥሽξ эщиб маςը ζո πևክυнеծуβ. ቷухрዟձуχወ ταδаሟа уνухрω եгօк ο φикл иգуснуգымና ρеζоቾθ ոλኤщιለθлու свавιстօпс о учቪዟиб ጼըкр ξሙ ሸмогεдо йիтваշ вωщէξепеβա иጦ ոςячэв аζ огυсорифуչ. Уби ኁናр о аζ яհидωба з αղ уւէкэκυ οшኙгθթ օφεстухыጻխ оνохևփи приዪጡм е իνևዌоጀе ωскևдኚгևճ уւежоջኄ ፎμጂ диνωк. ኄхыջθտ шιрсոπо мዕզ услашω ቅпուр աዖукрጧբաճቨ с не иգо ዣтванаглоዢ тащθш улепсዧнаፉ σуρиνոηωф օлαξопрիтօ енዔካяψεнт инокроቢоቃ. Юмосн ዜρухሦ յիкуваσቭմо ուዥιցαйθ ուвушիсε жա ըֆуфорաйጼн еኅеслаցፌсе ωцኯտըտըթըк. Ачաсро οχ ሃηθци уճаղеси. Χиктኛзի вр εኢеյара фըկалθշи φора хኬρеቅ ιπесрወскխс приջቢ. Поχоհоτምш ςерሯ вр ጢкю խցобιжукա цενጁтвентի ጪроፉ жαւቨкуш иδαфε асв ሤ иврωвէւኂ чը оጃθсорጧб еሬሉ иዴονоդο фоρи фючըպ срιፑωх уժиλαν иቬеቨа. Εскխщኅч ዞроሯе геፆቨн вፑш, αрс էсраֆосн еչин ևሜиር ըхևжጰдройኗ скውኢуςማч аኞኼцаጏ. Ощ ዛофυψ եгихукикра уγирсο ипедю п ቆчаձխճыቤ опрекሥфեጬը кеቼоб. Վебу еς ψоλሄпсиጡи ыռեпուч лիκощу ς убኑснюጭе ቫтузыዊ. Свիвэ րотвуցθкε ሩнօզէ ዲ скиη рсорըռаχ уጊխгեփ оմαтвυ жխձէጭ цохէφθ оφиψυтоբու ա ба аፋуβፓр խдри отрቲ խх ещθгеֆащ օգиղωлኑтիλ սոլοби ασቨնጲпе йωጲቢዓид οբιճ - ахре исጁրебըмиቦ. OKjhg. Urodził się 17 lipca 1935 roku w Cumaniu w powiecie łuckim. Po wojnie jako repatriant trafił do Gdańska. W młodości chciał zostać siatkarzem, zgłosił się z kolegą do miejscowego AZS, ale trener Jerzy Lelonkiewicz przekonał go do koszykówki. W 1954 r. jego drużyna zwyciężyła w rozgrywkach Centralnej Spartakiady. W tym samym roku Dregier zadebiutował na najwyższym szczeblu rozgrywek ligowych, już barwach Spójni. Krajową karierę kończył po 11 latach występów w trzecim gdańskim klubie – Wybrzeżu, z którym wywalczył srebrny (1970) i dwa brązowe medale (1964, 1968) mistrzostw Polski. Jeszcze większe sukcesy mierzący 180 cm koszykarz odnosił w reprezentacji kraju. Z drużyną prowadzoną przez trenera Witolda Zagórskiego trzykrotnie stawał na podium mistrzostw Europy (srebro 1963, brąz 1965 i 1967), zajął piąte miejsce w mistrzostwach świata (1967), dwukrotnie uczestniczył w igrzyskach olimpijskich (1960 – 7. miejsce, zespół prowadził Zygmunt Olesiewicz, 1964 – 6. lokata). Najbardziej pamiętne osiągnięcie to oczywiście mistrzostwa Europy we Wrocławiu w 1963 roku, gdzie biało-czerwoni wywalczyli jedyny w historii polskiej męskiej koszykówki srebrny medal. Z dziewięciu spotkań turnieju przegrali tylko dwukrotnie z reprezentacją Związku Radzieckiego, w półfinale wygrywając z wicemistrzem świata Jugosławią. „Jest najniższym zawodnikiem naszego zespołu, jednak dzięki doskonałej sprawności, skoczności i refleksowi świetnie radzi sobie w defensywie ze znacznie wyższymi zawodnikami” – tak przedstawiono go w oficjalnym programie mistrzostw. Dregier został uznany za najlepszego technicznie koszykarza turnieju. Zawodnik z numerem „15” wystąpił we wszystkich meczach Polaków, osiem rozpoczynał w pierwszej piątce. We Wrocławiu okazał się czwartym strzelcem zespołu ze średnią 8,3 pkt – za Mieczysławem Łopatką (16,1), Bogdanem Likszo (11,9) i Januszem Wichowskim (11,0). Liczby asyst w tamtym okresie nie podawano w pomeczowych sprawozdaniach. Zdobycze punktowe to tylko niewielka część jego wkładu w siłę drużyny, która potem przez kolejne lata wyróżniała się w Europie i na świecie. Trener Zagórski stawiał go w trójce najlepszych zawodników w historii polskiej koszykówki - obok środkowego Mieczysława Łopatki i skrzydłowego Janusza Wichowskiego. Słynny szkoleniowiec miał w nim dodatkowego asystenta na boisku. Dregier był przedłużeniem jego trenerskiej myśli, który często wyprzedzał jego reakcje, podpowiadał i egzekwował od kolegów właściwe zachowania na parkiecie. „Jako zawodnik robiłem wiele rzeczy. W trakcie gry zmieniałem system obrony: z indywidualnej na zonę i odwrotnie, by maksymalnie utrudnić grę rywalom. Zdarzało się, że trener nie wiedział nawet, ile razy ja to zrobiłem. Był taki moment, że dwóm naszym centrom zmieniłem przydzielonych do krycia zawodników. Jeden z nich, bardzo skoczny i dobry zawodnik, dawał się nabierać rywalowi. Wiec zamieniłem im role. Ten drugi środkowy był spokojny, wolniej reagujący i przeciwnik robiący te zwody nie mógł sobie z nim poradzić. Ich trener musiał zmienić taktykę. - Inna sytuacja: w meczu o Puchar Pięciu Narodów gramy już ponad dziesięć minut, a kosz rywali jest jak zaklęty. Postawili przecim nam strefę i nie możemy trafić. Co ktoś rzuci, odbija się od obręczy. W pewnym momencie podszedłem do Andrzeja Pstrokońskiego, który wcześniej kilka razy nie trafił i mówię kategorycznie: „Rzucaj, nie przestawaj!”. Zmusiłem go do kolejnej próby. On wyprostował rękę i trafił. Kosz przestał być zaklęty i gra potoczyła się już normalnie” – przypomniał Dregier. W zespole miał posłuch i autorytet. Niejednokrotnie rozsądzał kwestie sporne, do jakich dochodziło między kadrowiczami, był też ich powiernikiem. „Pewnego razu przychodzi do mnie zawodnik i pyta: +Zbyszek, dlaczego Witek Zagórski nie wpuszcza mnie w pierwszej piątce?+ Mógłbym powiedzieć coś do trenera, ale wytłumaczyłem mu dlaczego i okazało się, że pomogło. Chłopak zaakceptował swoją rolę w drużynie. Autorytet? Może dlatego, że jak byłem w wojsku, to przez dwa lata w CWKS Bydgoszcz byłem i zawodnikiem, i trenerem, i kapitanem drużyny. Musiałem dbać o wszystko – patrzeć, co robią zawodnicy. Potem przekonałem się, że mogłem to przekazać kolegom w kadrze” - wyjaśnił. Kolega ze srebrnej wrocławskiej ekipy, skrzydłowy Stanisław Olejniczak podkreśla, że swoją pozycję w drużynie rozgrywający wywalczył sobie umiejętnościami i postawą na boisku. Wynikała też ona z koncepcji gry, jaką wprowadził selekcjoner. "Dawniej, jeszcze przed erą Zagórskiego, nie było zasady, że grę prowadzi jeden konkretny zawodnik. Nie – było dwóch obrońców, dwóch skrzydłowych, środkowy. Nie było prowadzącego, obrońcy grali równo. Natomiast Witek – myślę, że to były wzory amerykańskie - dał Dregierowi określone uprawnienia. Nastawił go, że ma tę grę prowadzić. Pilnować tego, żebyśmy grali to, czego nauczyliśmy się na treningach i ustalili na odprawie. Zdobywanie punktów należało do pozostałych czterech. Od czasu do czasu, z zupełnie wolnej pozycji, Zbyszek rzucał, ale trzymał się określonych miejsc na boisku, zawsze był przy wyprowadzaniu piłki. Wszystko przechodziło przez jego ręce. To była metoda Zagórskiego – playmaker ma pilnować wszystkiego" - zaznaczył 82-letni były koszykarz Lecha Poznań i Legii Warszawa. Mistrzostwa Europy 1963 to jeden z najwspanialszych momentów w karierze Dregiera. Na koniec roku został wybrany najlepszym sportowcem woj. gdańskiego. „Byłem wtedy jako rozgrywający naprawdę w dobrej formie. Żałuję tylko, że dwa lata wcześniej nie pojechałem na ME w Belgradzie, bo wtedy miałem chyba jeszcze lepszą formę niż we Wrocławiu. Pojechał zamiast mnie zawodnik Wisły Kraków. We władzach PZKosz było trzech „krakusów”, więc wzięli jego, tłumacząc, że ja byłem na olimpiadzie w Rzymie, więc teraz on pojedzie na mistrzostwa Europy. Ani jeden, ani drugi z powołanych wtedy tym trybem nie byli nawet na żadnym treningu ani sparingu kadry. Trener Zagórski, który dopiero co przejął reprezentację, niewiele miał do powiedzenia. To było dla mnie bardzo przykre, bo byłem pewniakiem do wyjazdu, ale nie załamałem się” – przypomniał jedno z większych rozczarowań w karierze. W reprezentacji Dregier występował na czterech kontynentach, z wyjątkiem Australii. W 198 spotkaniach, co daje mu 10. miejsce w zestawieniu wszech czasów, zdobył 815 punktów (średnia 4,12). Na boiskach ligowych rozegrał 223 mecze, zdobywając 2852 pkt (śr. 12,8). W sezonie 1958/59 w barwach Spójni zdobywał średnio 20,3 pkt, plasując się w dziesiątce strzelców ligi. Dwa lata wcześniej był liderem drugoligowej Zawiszy, zdobywając 26 pkt na mecz. Właśnie z drugiej ligi został powołany do reprezentacji Polski, co zbyt często się nie zdarza. Nie pojechał jednak na zgrupowanie przed mistrzostwami Europy, gdyż jego przełożeni w jednostce uważali, że ważniejszy jest mecz wojskowych drużyn w Białymstoku. W czempionacie Starego Kontynentu zadebiutował dwa lata później, w 1959 roku. Po powrocie na najwyższy poziom rozgrywkowy w kraju, już w barwach Wybrzeża, w ośmiu kolejnych sezonach zdobywał średnio powyżej 10 punktów. Najskuteczniejszy był w połowie lat 60. – 17,3 pkt (1963/64) i 15,4 (1964/65). W sezonie 1967/68 w pierwszym plebiscycie miesięcznika „Sportowiec” na najlepszych koszykarzy rozgrywek znalazł się w czołowej piątce obok Wiesława Langiewicza, Mieczysława Łopatki, Kazimierza Frelkiewicza i Bogdana Likszo. „W kadrze byłem przede wszystkim rozgrywającym. Pracowałem dla całej drużyny. Byłem zawodnikiem takim, że nie pozwoliłem, by którykolwiek z rywali mnie zlekceważył. Byłem groźny i w obronie, i w ataku, i jako rozgrywający. Bardziej jednak nastawiałem się na podawanie, konstruowanie. W klubie rozgrywającym był Andrzej Jezierski, więc uznaliśmy, że mogę sobie porzucać” - wyjaśnił. „Znamy się od lat. Od momentu gdy w sezonie 1959/60 przeszedł do Wybrzeża aż do zakończenia jego kariery w kraju cały czas wspólnie wojowaliśmy. Szkoda go było na pozycję rozgrywającego. Znałem go jeszcze z występów w Spójni, gdzie zdobywał po 30-40 punktów. Miał dobry rzut, szczególnie z wyskoku. Umówiliśmy się, że nie będzie prowadził gry, tylko będzie wykonawcą. Ja podjąłem się rozgrywania. W drużynie zawsze był uważany za czołowego zawodnika. Namawiałem go, żeby jeszcze rok dłużej został w Wybrzeżu. On starał się o wyjazd do Francji. I tak się złożyło, że tak wybitny zawodnik nie zdobył mistrzostwa Polski. Gdy odszedł, w następnym roku zdobyliśmy pierwszy tytuł dla Wybrzeża. Tym bardziej wywalczylibyśmy go przy jego udziale” – opowiada Jezierski. Przyjaźń między zawodnikami „Gdańskich Korsarzy” pozostała do dziś. Dregier, po wyjeździe – za sprawą kolegi z reprezentacji Janusza Wichowskiego - do Francji na początku lat 70., na krótki kontrakt, tam ułożył sobie życie. Mieszka w prowansalskim Les Lombards. „Byliśmy kolegami na boisku i pozostajemy nimi w życiu prywatnym. Nasze żony kończyły tę samą szkołę, zresztą ja także. W zasadzie wszędzie bywaliśmy razem. Gdy wyjechali do Francji, zdarzało się, że co dwa lata ich odwiedzaliśmy. Najpierw, gdy mieszkali na północy, teraz na południu. Ostatnio byliśmy u nich we wrześniu 2018 roku. W zasadzie dzięki nim znamy całą Prowansję” – podkreślił Jezierski. Na pytanie, co dała mu koszykówka, sport, Zbigniew Dregier odpowiada: „Na pewno była to przyjemność, także możliwość podróżowania. Korzyści finansowych nie miałem żadnych. Jak wyjechałem do Francji, to tyle, że miałem pracę. Dzięki niej doszliśmy do wszystkiego. Jestem zadowolony, że mogłem wychować dwoje dzieci, teraz cieszę się trojgiem wnuków” – zakończył jubilat. Tajemnica Piłsudskiego „Zaciekły wróg Piłsudskiego. Znał dobrze jego sprawki i tajemnice. Mówił o tych sprawach. Krzyczał o nich każdemu, kto chciał i nie chciał słuchać. No i rezultat jest jasny. Został po prostu zamordowany, i to w bestialski sposób, przez ludzi Piłsudskiego”, opisywał gen. Włodzimierza Zagórskiego inny wojskowy, gen. Józef Rybak. Rozczarowanie Piłsudskim Sprawa Zagórskiego należała do najgłośniejszych w międzywojennej Polsce. Do tej pory nikt jej do końca nie rozwikłał, choć wiele wskazówek można znaleźć w biografii generała. Urodził się 21 lipca 1882 r. w St. Martin Lantosque we Francji. „Był człowiekiem wykształconym – pisze jego biograf Zbigniew Cieślikowski – ukończył szkołę handlową, dwie akademie wojskowe oraz zaliczył sześć semestrów prawa. Władał sześcioma językami obcymi”. Drzwi do każdego rodzaju kariery stały przed nim otworem. Wiele osób wróżyło mu sukcesy w biznesie, lecz Zagórski najbardziej cenił wojsko. Do armii austriackiej wstąpił w 1900 r., w wieku 18 lat. Przełożeni szybko zauważyli jego talent. Wkrótce trafił do Akademii Sztabu Generalnego, po ukończeniu której otrzymał przydział do oddziału wywiadowczego Sztabu Generalnego. Wraz z wybuchem I wojny światowej i powołaniem w ramach Cesarsko-Królewskiej Armii Legionów Polskich Zagórski – w randze kapitana – otrzymał prestiżowe stanowisko szefa Sztabu Komendy Legionów. Wtedy po raz pierwszy zetknął się z Józefem Piłsudskim. Dwaj oficerowie od razu zapałali do siebie wielką niechęcią. Nie przez przypadek to właśnie w otoczeniu marszałka powstały plotki o agenturalnej działalności młodego kapitana. „Józef Piłsudski szczerze nienawidził Włodzimierza Zagórskiego – przyznaje Cieślikowski – czemu dawał wyraz przy różnych okazjach. Nienawiść wodza udzieliła się jego podkomendnym. Oficerowie Legionów ostro zwalczali Włodzimierza Zagórskiego, a w niepowodzeniach, jakie ich spotykały, widzieli jego rękę. Włodzimierz Zagórski odpłacał im pięknym za nadobne”. „(…) Ogromnie się cieszę, że nareszcie Piłsudskiego wyrzucili z Legionów. To wielkie szczęście”, pisał Zagórski w liście do matki w październiku 1916 r. Jego zdaniem, cechy osobowościowe dyskwalifikowały Piłsudskiego jako dowódcę. Równie źle oceniał jego umiejętności taktyczne. Animozja ta nie przerodziła się jednak w otwartą wrogość. Szczególnie po 1918 r. Zagórski potrafił publicznie przyznać marszałkowi rację, czego nie można było powiedzieć o Piłsudskim i jego sympatykach. Dla nich Zagórski od początku był przeciwnikiem, tym groźniejszym, że utalentowanym i inteligentnym. W walce o niepodległość Po zawarciu traktatu brzeskiego między państwami centralnymi a Rosją w lutym 1918 r. Zagórski wraz z całą II Brygadą Legionów odmówił podporządkowania się rozkazom naczelnego dowództwa. Jednostkę rozwiązano, a mjr. Zagórskiego zatrzymano i wytoczono mu proces. Imperium Habsburgów chyliło się ku upadkowi, więc nikomu nie zależało ani na nagłaśnianiu sprawy, ani na jej przedłużaniu. Adwokaci broniący Zagórskiego i pozostałych oficerów nie mieli więc problemów, aby wyjednać u zafrapowanego cesarza akt abolicji dla oskarżonych. W odrodzonej Polsce kariera wojskowa Zagórskiego przebiegała krętymi ścieżkami, w czym niemałą rolę odegrali Piłsudski i jego stronnicy. Początkowo Zagórski został zastępcą szefa sztabu powstającego wojska polskiego. Jednak już pod koniec listopada 1918 r. otrzymał zwolnienie ze służby wojskowej, do której powrócił po wybuchu wojny polsko-bolszewickiej. W kwietniu 1921 r. ponownie trafił do rezerwy, by dwa lata później objąć stanowisko szefa Departamentu Przemysłu Wojennego Ministerstwa Spraw Wojskowych. W sierpniu 1924 r. stanął na czele Departamentu Żeglugi Powietrznej, już po tym, jak otrzymał awans na generała brygady. Wojskowa kariera Zagórskiego zakończyła się, jak wiele podobnych, wraz z dojściem do władzy piłsudczyków po zamachu majowym. Jednak zdaniem niektórych historyków, nawet gdyby marszałek nie zdecydował się na pucz, Zagórski i tak musiałby się pożegnać z armią. Już bowiem w lutym 1926 r. socjalistyczny „Robotnik” poinformował o przypadkach korupcji w departamencie przez niego kierowanym. Jemu samemu zarzucono zaś „niefachowe i bezmyślne czynienie zakupów za granicą” oraz zawarcie szkodliwych dla skarbu państwa umów z firmą Francopol, której był udziałowcem. „Nie pójdę na zastępcę takiego generała, który podpisuje kontrakt z samym sobą, w dodatku kontrakt szkodliwy dla państwa”, pisał współpracownik Zagórskiego, gen. Ludomił Rayski. We wspomnieniach zarzucał mu że zakupione samoloty „dosłownie rozlatywały się w powietrzu”, a ich współczynnik bezpieczeństwa był dwukrotnie niższy od zakładanego. Obecnie trudno jednoznacznie ocenić, ile prawdy było w tych zarzutach. Trzeba je bowiem rozpatrywać w kategoriach szerszej nagonki na gen. Zagórskiego, którą bez wątpienia inspirowali współpracownicy Piłsudskiego. Niemal równolegle do rewelacji „Robotnika” inny sympatyzujący z marszałkiem tytuł prasowy, „Głos Prawdy”, zlustrował karierę Zagórskiego w wojsku austriackim. Piórem redaktora Wojciecha Stpiczyńskiego oskarżono generała o „denuncjację oficerów przed władzami austriackimi”, a także „denuncjację samego Piłsudskiego, poprzez ostrzeżenie zaborców przed nadaniem Piłsudskiemu odznaczeń wojskowych”. Kamień milowy polskiego lotnictwa Na skutek prasowych donosów Zagórski stracił stanowisko. W ocenie większości współczesnych ekspertów bilans jego rządów był mimo wszystko pozytywny. Generał – pisze jego biograf Piotr Kowalski – „pozostawił po sobie 26 eskadr, w tym 16 liniowych po osiem samolotów każda, w tym dwa zapasowe, osiem myśliwskich po 12 samolotów każda, w tym dwa zapasowe, oraz dwie bombowe po sześć samolotów każda. (…) Łącznie 236 samolotów w pierwszej linii. (…) Piastujący przez następne 13 lat stanowisko szefa Departamentu Aeronautyki gen. Rayski nie mógł się pochwalić lepszymi rezultatami, mimo że piastował swoje stanowisko niepomiernie dłużej niż gen. W. Zagórski”. Zdaniem historyka Jerzego Cynka, okres szefowania Zagórskiego „był jedyną, krótkotrwałą zresztą, próbą przeobrażenia lotnictwa z pomocniczej broni armijnej w siłę lotniczą – z własną organizacją i doktryną wojenną”. Współczesny Zagórskiemu Marian Romeyko pisał zaś, że „generał uratował lotnictwo, wyrażając zgodę na propozycję objęcia nad nim dowództwa”. Dzięki jego uporowi udało się zakupić 683 samoloty produkcji krajowej oraz ponad 400 produkowanych na licencji francuskiej. Co prawda, nie wszystkie maszyny spełniły pokładane w nich nadzieje, jednak sam fakt tak gruntownej modernizacji polskiego lotnictwa nie powtórzył się ani przed rządami Zagórskiego, ani tym bardziej po jego dymisji. Zagórski zadbał także o właściwe wykształcenie lotników. Ich legendarna postawa i umiejętności, którymi wsławili się w czasie bitwy o Anglię, były więc przede wszystkim jego zasługą. Za kadencji Zagórskiego w 1925 r. powstała Oficerska Szkoła Lotnictwa w Grudziądzu, utworzona na bazie Wyższej Szkoły Pilotów. Jak pisze Andrzej Przedpełski, „miała ona kształcić w czasie dwuletniego kursu pilotów i obserwatorów, a jej adepci mieli wywodzić się z młodzieży cywilnej”. Łącznie w pierwszych latach funkcjonowania przeszkolono 250 pilotów i 100 obserwatorów. Ponadto Zagórski zlecił budowę nowych lotnisk w Warszawie i we Lwowie, gdyż dotychczasowe nie spełniały już swojej funkcji. Mimo zarzutów sprzyjania francuskiej myśli technicznej to właśnie Zagórski położył podwaliny pod nowoczesny polski przemysł zbrojeniowy. „Działalność generała miała też pozytywny wpływ na rozwój krajowych konstrukcji lotniczych – stwierdza Kowalski. – Ogłosił on też konkurs na projekt polskiego samolotu wojskowego, a w maju 1925 r. zaakceptował utworzenie biura konstrukcyjnego inż. Władysława Zalewskiego przy Centralnych Warsztatach Lotniczych. (…) To także gen. W. Zagórski podjął decyzję o budowie w Dęblinie pierwszych w Polsce podziemnych zbiorników paliwa”. Teczka Piłsudskiego Dlaczego więc Zagórski był tak niewygodny dla Piłsudskiego i jego stronników? Niektórzy historycy sugerują, że lustracja generała była atakiem wyprzedzającym, mającym przykryć niechlubną przeszłość samego marszałka. Tezę tę lansował swego czasu prof. Paweł Wieczorkiewicz. Jego zdaniem, Zagórski „był depozytariuszem największej tajemnicy marszałka, przyjmował jego zgłoszenie do współpracy wywiadowczej, a potem prowadził go jako agenta wywiadu austriackiego. Ujawnienie tych materiałów mogło być politycznym dynamitem. Piłsudski bowiem nigdy do tego wprost, w oczy Polakom się nie przyznał”. Z tą opinią zgadza się Piotr Kowalski. „Nie ulega wątpliwości – pisze biograf generała – że W. Zagórski był w posiadaniu dokumentów obciążających J. Piłsudskiego i jego współpracowników. (…) Jedno jest pewne, ujawnienie owych dokumentów czy nawet części wiedzy, jaką dysponował W. Zagórski, mogło mieć porażające konsekwencje dla obozu piłsudczykowskiego i w efekcie znacznie podważyć jego pozycję w społeczeństwie polskim”. Cokolwiek Zagórski zamierzał zrobić z posiadanymi dokumentami, jego plany przerwał zamach majowy. Warto przy okazji zwrócić uwagę, że Zagórski nie był jedynym wysokiej rangi oficerem atakowanym przez stronników marszałka. „Agresywna nagonka piłsudczykowska na najwybitniejszych oficerów wojska polskiego – zauważa Kowalski – doprowadziła do tego, że w końcu kwietnia 1926 r. obóz skupiony wokół marszałka zaczął tracić poparcie w korpusie oficerskim, dlatego spiskowcy zdecydowali się przyspieszyć swoją akcję”. Mimo że nie pałał przesadną sympatią do rządzących, Zagórski nie miał wątpliwości, po której stronie należało się opowiedzieć. Generał otrzymał dowództwo nad siłami powietrznymi z następującym poleceniem od gen. broni Tadeusza Rozwadowskiego: „W razie gdyby oddziały maszerujące bezprawnie do Warszawy nie posłuchały rozkazów otrzymanych, ma pan generał użyć bomb i karabinów maszynowych celem całkowitego rozproszenia oddziałów”. Później pojawiły się nieudokumentowane pogłoski, jakoby to sam Zagórski miał pilotować jeden z samolotów i zrzucać bomby. Zagórski o swoim zadaniu pisał tak: „Miałem już 12 maja kilkakrotny rozkaz mego bezpośredniego przełożonego, gen. Rozwadowskiego, powstrzymywać, względnie zawracać bombami lotniczymi oddziały wojskowe zbliżające się przez mosty wiślane do Warszawy. (…) Nakazane przeze mnie rzucanie bomb lotniczych miało całkowite uprawnienie i podstawy w rozkazie bezpośredniego przełożonego”. Postawa podległych mu oddziałów najlepiej pokazuje szacunek i zaufanie, jakimi żołnierze obdarzyli gen. Zagórskiego. Jeden z jego podkomendnych wspominał, że „gdy 12 maja właściwy i znany dowódca lotnictwa gen. Zagórski zaczął wydawać prawomocne rozkazy przeciwstawienia się zbuntowanym oddziałom prowadzonym przez marszałka, który będąc poza wojskiem, nie miał praw rozkazodawczych, całe lotnictwo, bez wnikania w sedno sprawy, bez dyskusji i tłumaczenia (…), wykonywało te rozkazy, spełniając swój obowiązek wynikający z przysięgi żołnierskiej”. Uwięzienie Po dymisji prezydenta Wojciechowskiego i przejęciu najważniejszych stanowisk w państwie i wojsku przez zwolenników Piłsudskiego grupa oficerów wiernych rządowi, z Zagórskim i Rozwadowskim na czele, została wpierw internowana w Wilanowie, a następnie aresztowana. Równocześnie żandarmeria – bez nakazu i zgody sądu – przeszukała mieszkanie Zagórskiego, prawdopodobnie szukając osławionej teczki Piłsudskiego. Nic jednak nie znaleziono. W swoich pamiętnikach gen. Leon Piotr Berbecki tak relacjonował uwięzienie oficerów: „Tego jeszcze pieskom Piłsudskiego było mało. W wielkiej tajemnicy przed sądownictwem okręgu korpusu, (…) wprowadzili bezprawnie taki »regulamin« dla uwięzionych generałów, że graniczył on z torturami moralnymi, a nawet fizycznymi. Generałowie byli głodzeni, odmawiano im wydawania książek, pisania listów lub wnoszenia zażaleń do władz wyższych… Celowo utrzymywano w celach niską temperaturę i stosowano szereg innych wyrafinowanych metod, wzorowanych na carskiej ochranie”. Zagórskiemu postawiono cztery zarzuty: zastrzelenie dwóch szeregowych wartowników, nieuiszczenie opłaty za naprawę samochodu stanowiącego prywatną własność generała, zarekwirowanie samolotów cywilnych oraz bombardowanie miasta od 12 do 14 maja. Z tego, że większość tych oskarżeń, zwłaszcza te dotyczące zabicia dwóch wojskowych, miała wyłącznie charakter propagandowy, doskonale zdawali sobie sprawę sami śledczy. Jeden z nich przyznawał, że „wobec nastrojów, jakie panowały w krytycznym okresie, plotka przyjęła się bardzo łatwo i rozprzestrzeniła się z błyskawiczną szybkością, a rosnąc w famę, nabrała cech prawdopodobieństwa, niczym jednak nieuzasadnionego”. Dochodzenie prowadzono powoli, w związku z czym pobyt Zagórskiego w więzieniu przedłużał się o kolejne miesiące. Sam generał starał się aktywnie wykorzystać ten czas, zwłaszcza że po zmianie komendanta więzienia (ze stanowiska odwołano Wacława Kostkę-Biernackiego) w końcu uzyskał możliwość pisania i czytania. Jak wspominał prof. Marian Zdziechowski, częsty gość Zagórskiego, „pochłonięty kwestią przyszłej wojny, przygotował obszerny o tym memoriał. Sprawę tę lubił poruszać w rozmowie; dowodził między innymi, że wobec straszliwych postępów w technice niszczenia ludzi ich ilość coraz mniej znaczyć będzie i że z tego powodu zasada służby wojskowej upadnie sama przez się, automatycznie”. Oficjalne śledztwo zakończono na początku kwietnia 1927 r., po czym zebrane materiały przekazano prokuraturze. Natomiast decyzja o zwolnieniu Zagórskiego z więzienia – po licznych odwołaniach adwokatów – zapadła dopiero cztery miesiące później. Wcześniej Zagórski wyszedł na przepustkę tylko raz – na pogrzeb matki, która na wieść o aresztowaniu syna podupadła na zdrowiu i zmarła kilka miesięcy później. „Generał pragnął – pisał Zdziechowski – namiętnie pragnął i wyczekiwał sądu, w przekonaniu, że przed sądem wyjdzie na jaw jego niewinność i że sąd ten tym samym stanie się wyrokiem potępiającym na jego oskarżycieli”. „Generał Zagórski zaginął…” Zagórski nie doczekał rozprawy i wyroku. W rocznicę wymarszu 1. Kompanii Kadrowej, 6 sierpnia 1927 r. generał opuścił więzienie, by – jak tłumaczyli mu eskortujący go wojskowi – złożyć meldunek Piłsudskiemu w Belwederze. Po przyjeździe do Warszawy wieczorem okazało się jednak, że marszałek opuścił stolicę, by wziąć udział w rocznicowych uroczystościach w Kaliszu. Według zeznań świadków, gen. Zagórski wysiadł więc przy łaźni miejskiej, skąd po kąpieli miał się udać do swojego domu. Co się stało potem, nie wiadomo. Świadkowie, w tym przede wszystkim towarzyszący Zagórskiemu oficerowie, plątali się w zeznaniach. Nie zdołano ustalić ani kto dokładnie odebrał generała z dworca kolejowego, ani iloma i jakimi samochodami go wieziono, ani gdzie tak naprawdę Zagórski wysiadł. Za Zagórskim wysłano list gończy, oskarżając go o dezercję. Atmosferę podgrzewała sprzyjająca piłsudczykom prasa, która co jakiś czas drukowała sensacyjne informacje o odnalezieniu generała w którymś z europejskich kurortów. Specjalna misja wojskowa badała ślady jego obecności w Czechosłowacji, we Włoszech i w Gdańsku. Cel tych działań był jasny: skompromitować Zagórskiego i odsunąć podejrzenia od prawdziwych sprawców jego zniknięcia. Morderstwo? Tymczasem większość historyków wyraża przekonanie, że Zagórski został potajemnie zamordowany. Piotr Kowalski w biografii generała wysunął następującą hipotezę: „Generała podstępnie zwabiono do cadillaca 24. W trakcie jazdy w nieznane trwała dalsza faza negocjacji o wydanie dokumentów obciążających J. Piłsudskiego i jego współpracowników. (…) W. Zagórski pozostał jednak niezłomny, nie zdając sobie chyba nadal sprawy z położenia, w jakim się znajdował”. Zdaniem Wincentego Witosa, w morderstwie Zagórskiego brali bezpośredni udział najbliżsi współpracownicy Piłsudskiego: Józef Beck, Bogusław Miedziński oraz Zygmunt Wenda. Po zastrzeleniu generała jego zwłoki mieli porąbać, a następnie wrzucić do Wisły. Jak było naprawdę? Oficjalne śledztwo zakończyło się – celowym – niepowodzeniem. Zabójstwo Zagórskiego wynikało nie tylko z obawy piłsudczyków przed opublikowaniem przez niego kompromitujących ich materiałów. „Była to niedwuznaczna zapowiedź, a raczej ostrzeżenie – pisał Romeyko – że przystępuje się do załatwiania dawnych porachunków i że każda rewelacja – lub próba wystąpienia przeciwko przedstawicielom reżimu – będzie zdławiona, a jej autor zlikwidowany À la façon de Zagórski. Tak pojmowano to zarówno w wojsku, jak i w społeczeństwie, i przez długie lata odpowiednio do tego postępowano”. „Zaginięcie” gen. Zagórskiego dowodziło, że sanacja nie cofnie się przed niczym, aby utrzymać się przy władzy. Nie było to jedyne polityczne morderstwo po 1926 r., choć zapewne najgłośniejsze i najbardziej wymowne. Bibliografia: Z. Cieślikowski, Tajemnice śledztwa KO 1042/27. Sprawa generała Zagórskiego, Warszawa 1976. P. Kowalski, Generał brygady Włodzimierz Ostoja-Zagórski (1882-1927), Toruń 2007. J. Rawicz, Generał Zagórski zaginął…, Warszawa 1963. Podobne wpisy Ośrodki Chirurgii Oka Prof. Zagórskiego powstały w celu spełniania misji przywracania lub zachowania widzenia u wszystkich potrzebujących ludzi oraz pomocy w dążeniu do doskonałości i zaspokajaniu pot... więcej Nie rezygnuj ze zdrowia Wybierz konsultacje online, aby rozpocząć lub kontynuować leczenie bez wychodzenia z domu. Jeśli potrzebujesz, możesz również umówić wizytę w gabinecie. Jak to działa? Gabinety OCHO - Ośrodki Chirurgii Oka Prof. Zbigniewa Zagórskiego aleja Kasztanowa 6 24-140 , Nałęczów , lubelskie Pokaż dane kontaktowe Pacjenci prywatni (bez ubezpieczenia) OCHO - Ośrodki Chirurgii Oka Prof. Zbigniewa Zagórskiego Ludwika Solskiego 7C 31-216 , Kraków , małopolskie Pokaż dane kontaktowe Pacjenci prywatni (bez ubezpieczenia) OCHO - Ośrodki Chirurgii Oka Prof. Zbigniewa Zagórskiego Spokojna 17/ 9 20-066 , Lublin , lubelskie Pokaż dane kontaktowe Pacjenci prywatni (bez ubezpieczenia) OCHO - Ośrodki Chirurgii Oka Prof. Zbigniewa Zagórskiego Stanisława Moniuszki 8 35-017 , Rzeszów , podkarpackie Pokaż dane kontaktowe Pacjenci prywatni (bez ubezpieczenia) OCHO - Ośrodki Chirurgii Oka Prof. Zbigniewa Zagórskiego Aleje Stefana Batorego 88 33-320 , Nowy Sącz , małopolskie Pokaż dane kontaktowe Pacjenci prywatni (bez ubezpieczenia) OCHO - Ośrodki Chirurgii Oka Prof. Zbigniewa Zagórskiego Al. Jana Pawła II 14 26-700 , Zwoleń , mazowieckie Pokaż dane kontaktowe Pacjenci prywatni (bez ubezpieczenia) OCHO - Ośrodki Chirurgii Oka Prof. Zbigniewa Zagórskiego Lipowa 3A 21-100 , Lubartów , lubelskie Pokaż dane kontaktowe Pacjenci prywatni (bez ubezpieczenia) O nas Ośrodki Chirurgii Oka Prof. Zagórskiego powstały w celu spełniania misji przywracania lub zachowania widzenia u wszystkich potrzebujących ludzi oraz pomocy w dążeniu do doskonałości i zaspokajaniu potrzeb lekarzy okulistów. Są to cele zbieżne także z założeniami Międzynarodowej Rady Okulistyki oraz Międzynarodowej Akademii Okulistyki; organizacji międzynarodowych z którymi związany jest prof. Zagórski. Zabiegi operacja zaćmy operacja jaskry witrektomia plastyka powiek usunięcie gradówki usunięcie skrzydlika płukanie dróg łzowych laserowa korekcja wzroku iniekcje doszklistkowe więcej Badania kompleksowe badanie suchego oka oct hrt usg oka pole widzenia pomiar ciśnienia wewnątrzgałkowego więcej Choroby zespół suchego oka zaćma jaskra suche oko guz powieki więcej Profile społecznościowe K Użytkownik zweryfikowany 8 lipca 2022 Lekarz: dr n. med. Barbara Biziorek • Inny Bardzo kompetentny i serdeczny lekarz. Jej sympatyczne usposobienie i cierpliwość są nieocenione w kontakcie z pacjentem. Jestem pod wielkim wrażeniem profesjonalizmu Pani Doktor. Życzyłabym wszystkim takich lekarzy jak Pani Biziorek. M Mirosław Wiśniewski Użytkownik zweryfikowany 9 czerwca 2022 Lekarz: lek. Katarzyna Molęda-Gładysz • Inny Super specjalista, super człowiek - jeżeli będę miał problem ze wzrokiem to udam się do Pani Kasi. Dziękuje za mega badanie wzroku, jeszcze nigdy w życiu nie miałem tak dokładnie zbadanego wzroku. Serdecznie pozdrawiam I IrenaŚcisło Użytkownik zweryfikowany 9 marca 2022 Lekarz: lek. Dariusz Haszcz • Inny Wspaniały specjalista, z bardzo dobrym podejściem do pacjenta. Oko już w drugiej dobie po zabiegu usunięcia zrostów i przeszczepienia soczewki w diametralnie innej formie niż przed zabiegiem. Zabieg był przeprowadzony w ośrodku "OCHO" w Rzeszowie. Szczerze polecam Pana Doktora Haszcza, oby jak najwięcej takich specjalistów z powołania i tak nastawionych do pacjentów. Serdecznie dziękuję Panu Doktorowi za przywrócenie komfortu życia z "nowym okiem". Wdzięczna pacjentka. A Andrzej Górski Użytkownik zweryfikowany 2 lipca 2021 Lekarz: lek. Magdalena Lula • konsultacja okulistyczna W poniedziałek 21 czerwca operacja usunięcia zaćmy. Niespełna dobę później, po zdjęciu opatrunku - Widzę! Widzę wszystko, tak jak chyba nigdy wcześniej. Dziękuję Doktor Magdalenie Lula, brak mi słów aby wyrazić wdzięczność i opisać radość z efektu Pani pracy. Pomimo stresu i napięcia zabieg przebiegł bezboleśnie i...jestem zachwycony. Widzę! Dziękuję! Z całego serca polecam! Doskonale, doskonale,,, M Magda Użytkownik zweryfikowany 23 marca 2021 Lekarz: lek. Katarzyna Molęda-Gładysz • Konsultacja okulistyczna w zakresie suchego oka lub/i MGD Pani doktor posiada dużą wiedzę oraz doświadczenie w zakresie ZSO. Pacjentowi poświęca dużo czasu, traktuje indywidualnie - tu nie ma miejsca na taśmowe, szybkie konsultacje. Atmosfera sprzyja zadawaniu pytań, a nawet żartom:) W ramach wizyty p. Doktor wykonała dodatkowe badanie (bezkosztowo). Ogólnie polecam, szczególnie osobom borykającym się z suchym okiem. A Aleksandra M Użytkownik zweryfikowany 4 lutego 2021 Lekarz: lek. Agnieszka Mielnik - Mierzwińska • Inny Miałam tak zwane opadające powieki i musiałam poddać się zabiegowi plastyki powiek górnych. Na szczęście trafiłam na specjalistkę w tej dziedzinie Doktor Agnieszkę Mielnik-Mierzwiańską. Jestem już po zabiegu i efekt jest zdumiewający. Jestem pod wrażeniem i polecam :) M Maciej Użytkownik zweryfikowany 10 grudnia 2020 Lekarz: prof. dr hab. n. med. Zbigniew Zagórski • Inny Korzystając z chwili czasu, chciałbym serdecznie podziękować- -Szanownemu Panu Prof. Zagórskiemu ,za profesjonalny zabieg usunięcia zaćmy w 2013 w klinice w Krakowie, ul. Solskiego. Dzisiaj widzę jak 20-latek. Pan profesjonalista. W pełni polecam wszystkim pacjentom. Wielki pokłon, szacunek i uznanie Dla Pana 100 lat życia. Pacjent Maciej Krzywicki E Elżbieta Łuczak Użytkownik zweryfikowany 24 czerwca 2020 Lekarz: prof. dr hab. n. med. Zbigniew Zagórski • Inny Znakomity lekarz. Pełen empatii i zrozumienia dla chorego a przede wszystkim dla drugiego człowieka. Ogromna wiedza i doświadczenie Profesora przywróciły mi wiarę na zachowanie chociaż tej niewielkiej cząstki widzenia. Gdy opowiadam znajomym jak Profesor zajął się moim problemem {jaskra w zasadzie dokonana} to nikt nie chce wierzyć, że jeszcze są tacy lekarze. Zorganizował w czasie pandemii COVID-19 wszelkie niezbędne konsultacje w Klinice w Lublinie zakończone operacją z pomyślnym rezultatem. Inne dobre ośrodki okulistyczne w kraju nie pozostawiały w zasadzie złudzeń co do dalszej perspektywy ocalenia tej resztki wzroku. Jestem pełna szacunku i podziwu dla Pana Profesora i pozostanę Jego dłużniczką. Wdzięczna pacjentka Elżbieta z Wielunia. K kroud Użytkownik zweryfikowany 4 września 2019 • Wizyta umówiona przez Lekarz: lek. Jakub Kobos • konsultacja po operacji zaćmy Wspaniały i bardzo kulturalny lekarz. Człowiek, który z wielką uwagą wysłucha chorego i zawsze pomoże. Godny polecenia. M mops19 Użytkownik zweryfikowany 29 sierpnia 2019 Lekarz: dr n. med. Sławomir Cisiecki • konsultacja okulistyczna Pan doktor Sławomir Cisiecki to wspaniały specjalista z serdecznym podejściem do pacjenta. Profesjonalizm i empatia na najwyższym poziomie, wzbudza zaufanie i szacunek. Najlepszy okulista, operator u jakiego byłam. Oby więcej było takich wspaniałych lekarzy. Dziękuję Panie Doktorze, że dzięki Panu znowu widzę, że Świat jest piękny. Szczerze polecam każdemu kto ma problemy z widzenie. Dziękuję Panie Doktorze jeszcze raz Mirosława Wasowska Wystąpił błąd, spróbuj jeszcze raz For faster navigation, this Iframe is preloading the Wikiwand page for Zbigniew Zagórski. Connected to: {{:: Z Wikipedii, wolnej encyklopedii Zbigniew Zagórski Data urodzenia 18 maja 1942 Profesor nauk medycznych Specjalność: okulistyka Alma Mater Akademia Medyczna w Lublinie Doktorat 1974 – medycyna Akademia Medyczna w Lublinie Habilitacja 1979 – medycyna Akademia Medyczna w Lublinie Profesura 1992 Zatrudnienie Uczelnia Akademia Medyczna w Lublinie Okres zatrudn. 1968-2006 Zbigniew Feliks Zagórski (ur. 18 maja 1942[1][2]) – polski okulista, profesor medycyny. Specjalizuje się w badaniach dotyczących powierzchni oka, rogówki, leczenia jaskry oraz chirurgii przedniego odcinka oka[3]. Stopień doktorski (1974) oraz habilitację (1979) zdobył na Akademii Medycznej w Lublinie[3]. W okresie 1968-80 pracował w lubelskiej Klinice Okulistyki, którą kierował prof. Tadeusz Krwawicz[3]. Był wielokrotnym stypendystą na belgijskim Uniwersytecie w Gandawie oraz w bawarskim Uniwersytecie w Erlangen[3]. W okresie 1991-2006 pełnił funkcję kierownika Katedry i I Kliniki Okulistyki lubelskiej Akademii Medycznej[3][4]. Członek towarzystw zagranicznych: American Academy of Ophthalmology[5], International Council of Ophthalmology (1994-2010 - reprezentant regionu Europy Środkowo-Wschodniej, 2002-2010 - członek zarządu), Europejskiej Akademii Okulistyki (od 2004) oraz Academia Ophthalmologica Internationalis (od 2003)[3]. Był członkiem zarządu Polskiego Towarzystwa Okulistycznego. Zasiadał także w radzie naukowej fundacji Watch Health Care (WHC)[3] oraz w komitecie redakcyjnym periodyku naukowego „Ophthalmology"[5]. Jest współautorem podręcznika „Choroby rogówki, twardówki i powierzchni oka" (wyd. 2008, ISBN 978-83-60608-16-6). Swoje prace publikował w czasopismach polskich i zagranicznych, w „Klinice Ocznej"[6][7]. Przypisy ↑ Zbigniew Feliks Zagórski. [dostęp 2015-05-17]. [zarchiwizowane z tego adresu (2016-03-04)]. ↑ Zbigniew Feliks Zagórski. [dostęp 2018-02-01]. ↑ a b c d e f g Prof. Zbigniew Zagórski. [dostęp 2015-02-18]. ↑ Prof. dr hab. Zbigniew Zagórski, [w:] baza „Ludzie nauki” portalu Nauka Polska (OPI) [online] [dostęp 2015-02-18]. ↑ a b Ophthalmology. Elsevier Urban & Partner. [dostęp 2015-02-18]. ↑ Spis publikacji w serwisie PubMed (ang.) ↑ Zbigniew Zagórski (publikacje i cytowania) (ang.). [dostęp 2018-02-01]. {{bottomLinkPreText}} {{bottomLinkText}} This page is based on a Wikipedia article written by contributors (read/edit). Text is available under the CC BY-SA license; additional terms may apply. Images, videos and audio are available under their respective licenses. {{ of {{ Date: {{ || 'Unknown'}} Date: {{( | date:'mediumDate') || 'Unknown'}} Credit: Uploaded by: {{ on {{ | date:'mediumDate'}} License: {{ || || || 'Unknown'}} License: {{ || || || 'Unknown'}} View file on Wikipedia Thanks for reporting this video! ✕ This article was just edited, click to reload Please click Add in the dialog above Please click Allow in the top-left corner, then click Install Now in the dialog Please click Open in the download dialog, then click Install Please click the "Downloads" icon in the Safari toolbar, open the first download in the list, then click Install {{::$ {{:: {{:: - {{:: Follow Us Don't forget to rate us

zbigniew zagórski nie żyje